Pasję jeździecką miałam w genach - rozmowa z Katarzyną Dowbor

Nadesłany przez Monika Tkaczuk 28.06.2012 11:02 (3595 odsłon) Więcej wpisów tego autora

Z Katarzyną Dowbor, popularną dziennikarką telewizyjną, wielką miłośniczką sportu jeździeckiego, rozmawia Marek Lubawiński.

 

Skąd wzięła się u Pani pasja jeździecka? Ma Pani jakieś rodzinne tradycje?

 

Pasję jeździecką zapewne miałam w genach, bo mój dziadek pułkownik Bronisław Kowal-czewskibył kawalerzystą i wielkim miłośnikiem koni. Ja niestety zaczęłam swoją przygodę z końmi dość późno, bo dopiero w wieku 30 lat. Moi sąsiedzi przywieźli swoje konie, dla których postawili koło domu małą stajenkę i... zakochałam się w tych zwierzętach.

 



Ma Pani własnego konia?

 

Od ośmiu lat jest ze mną Rodezja, klacz rasy SP.co znaczy Szlachetnej Półkrwi lub Typ szlachetny. Jest już mocno dojrzała , bo ma 21 lat, a jak na konia to sporo. Staram się jeździć regularnie, bo jeżeli ma się własnego konia, to absolutnie nie wolno go zaniedbywać.

 

Ile czasu trzeba poświęcić swojemu własnemu koniowi?

 

Własny koń to tak wielki obowiązek i odpowiedzialność, że przed podjęciem decyzji o zakupie trzeba się naprawdę bardzo poważnie zastanowić. Ja spędzam z moją klaczą co drugi dzień około trzech godzin, do tego dochodzi jeszcze weterynarz, kowal i mnóstwo innych wyzwań organizacyjnych. Pogodzenie tego zaangażowania z życiem rodzinnym i zawodowym jest trudne.

 

Czy ma Pani jakąś ulubioną rasę koni?

 

Uwielbiam wszystkie rasy - są konie piękne, takie do oglądania, ale też nieco mniej efektowne, ale za to niezwykle przydatne. Ostatnio odkryłam hucuły - byłam na ścieżce huculskiej na Lubelszczyźnie w Żórawiejce i jestem naprawdę zachwycona umiejętnościami i dzielnością tych koni.

 

Która z dyscyplin jeździeckich jest Pani najbliższa?

 

Najbliższe jest mi ujeżdżenie, bo gdy zaczynałam swoją przygodę jeździecką, na swoje szczęście trafiłam w bardzo dobre ręce - do Zakrzowa - pod opiekę naszego wybitnego zawodnika i trenera Andrzeja Sałackiego. W tym roku jedzie na igrzyska w Londynie jako trener kadry polskich ujeżdżeniowców, trzymam kciuki.

 

Polska jest krajem o bogatych jeździeckich tradycjach, ale głównie historycznych. Czy obecnie młodzież garnie się do koni?

 

Niestety moja córka uwielbia malować konie, ale jeździć nie chce. Dzieci trzeba zachęcać, ale nie można zmuszać do jazdy. Często u siebie w klubie w Chojnowie widzę rodziców, którzy przyprowadzają dzieci dwu, trzyletnie i koniecznie chcą uczyć je jazdy konnej. To są za malutkie dzieci, w tym wieku jest czas na oswajanie ich ze zwierzętami i całą otoczką jeździeckiego świata. Dużo lepiej sprawdza się rozpoczęcie nauki w wieku 10 lub 12 lat.

 

Co Pani zdaniem należy zrobić, żeby coraz więcej młodych ludzi uprawiało jeździectwo?

 

Na pewno sprawdzają się imprezy plenerowe takie tak CSI Derby Poznań, które pokazują całe piękno tego sportu, rywalizację, urodę zwierząt, emocje, a wszystko w pięknej oprawie zabytkowych trybun Woli, zadbanego parkuru i zieleni wokoło. Wtedy rzeczywiście można zapragnąć być częścią tego świata. Wspaniałe jest to, że są zorganizowane też różne zajęcia dla maluchów, bo bawiąc się, dzieci nieświadomie łapią końskiego bakcyla w najlepszym wydaniu. Trzymam kciuki za pogodę i do zobaczenia na CSI Derby Poznań.

Rozmawiał Marek Lubawiński

 

 

Katarzyna Dowbor

Popularna dziennikarka telewizyjna, jest od lat aktywną amazonką i przyczynia się do popularyzacji sportów konnych. Podczas CSI Derby Poznań 2012 będzie wręczać nagrody laureatom konkurencji młodzieżowych.

 

Źródło: POLSKA - GŁOS WIELKOPOLSKI

Dodaj niusa do 'Ulubionych' w serwisach społecznościowych
Blinklist del.icio.us Digg Fark Furl Newsvine Reddit Simpy Spurl Yahoo Bookmark to Balatarin Bookmark to Faceboom Bookmark to Twitter Bookmark to Scripstyle Bookmark to Stumble Bookmark to Technorati Bookmark to Mixx Bookmark to Myspace Bookmark to Designfloat Bookmark to Google Plus Bookmark to Google Reader Bookmark to Google Bookmarks