O zawodach CSI na Woli - rozmowa z Marianem Nickel

Nadesłany przez Monika Tkaczuk 28.06.2012 11:20 (2883 odsłon) Więcej wpisów tego autora

Z Marianem Nickel, prezesem Grupy Nickel, głównym organizatorem zawodów CSI na Woli, rozmawia Marek Lubawiński.

 

Już po raz trzeci podjął się Pan organizacji zawodów CSI na Woli. Skąd takie zaangażowanie u biznesmena działającego w zupełnie innej branży?

 

Konie są stałym elementem mojego życia. Wychowałem się w tradycji końskiej, końmi pasjonował się już mój ojciec i dziadek. Kontakt z tymi zwierzętami uzależnia. Sam nawet próbowałem trenować własne konie. Jednak, jak uczy przykład, nie trzeba mieć swoich koni, żeby zrobić dobre zawody. Za to na pewno trzeba być pasjonatem.



Jak powstał pomysł przywrócenia tradycji CSI na Woli?

 

Przez kilka lat byłem jednym ze sponsorów CSIO, które organizowało Miasto Poznań wraz z Wolą. Zniknięcie CSIO z Poznania pozostawiło po sobie puste miejsce. Kiedy Szymon Ta-rant zaczął mnie namawiać do przywrócenia CSI na Woli, postanowiłem podjąć to wyzwanie. Dzięki wsparciu Miasta oraz moim kontaktom, wynikającym z pozycji i długoletniej obecności na wielkopolskim rynku, udało nam się pozyskać partnerów biznesowych do realizacji tego przedsięwzięcia. Co roku zmagamy się z dopięciem budżetu zawodów. Póki co z sukcesem, ale na pewno jest to coraz trudniejsze.

 

Jakie są zadania organizatora?

 

Organizacja takiego przedsięwzięcia jak zawody rangi dwóch gwiazdek, na których pojawia się 150 zawodników z całego świata angażuje ogromne środki i zasoby ludzkiej energii. Do przygotowania CSI dedykuję cały zespół moich najlepszych współpracowników, którzy przez kilka miesięcy koncentrują się na tym zadaniu. Za stronę sportową odpowiada dyrektor zawodów Szymon Tarant, a bez organizacyjnego wsparcia Justyny Tomelki, Kasi Salamonik i Tomasza Miadziołko ta impreza by się nie odbyła.

 

Jakie przygotowania są konieczne, zanim zorganizuje się takie zawody?

 

To ogromne inwestycje w istniejącą infrastrukturę Woli, a także szeregdodatkowych przedsięwzięć. Na trzy miesiące przed zawodami należy zacząć przygotowywać parkur - czyli miejsce, na którym rozgrywane są zawody. Trzeba zrekultywować murawę, uzupełnić trawę i podlewać, podlewać, podlewać. Dopiero tak przygotowana nawierzchnia wytrzyma trzy dni tratowania końskimi kopytami. Co roku przeprowadzamy też na nasz koszt renowację zabytkowej części trybun - co roku po zimie wymagają odnowienia, a raz na trzy lata gruntownego remontu. Musimy rozprowadzić dodatkową techniczną infrastrukturę potrzebną do obsługi tej skali zawodów - instalację wodną, energetyczną, nagłośnienie. Należy też zbudować hotel dla koni - na Woli jest miejsce na około 60 zwierząt, a przyjeżdża około 250-300, dla których trzeba postawićboksy, zadaszenie. Zabezpieczamy też zaplecze treningowe, rozprężalnię, myjnię, przygotowalnię do startu. Na czas zawodów zapewniamy paszę dla zwierząt, obsługę weterynaryjną, siano, owies, a na koniec sprzątanie. Dochodzi jeszcze cała skomplikowana logistyka pojazdów do transportu koni...

 

Aż trudno sobie wyobrazić, że ktoś, kto pewnie nie cierpi na brak zajęć, dobrowolnie podejmuje się realizacji takiego przedsięwzięcia.

 

Uważam, co wielokrotnie powtarzałem, że sukces zobowiązuje. Bardziej od odcinania od niego kuponów interesuje mnie pozostawienie po sobie jakiegoś wartościowego śladu. Marzy mi się zrobienie z Woli tętniącego życiem centrum dyscyplin jeździeckich na europejskim poziomie. Hipodrom Wola nie ma sobie równych - to bodajże jedyny teren w Europie, który pozwala na zorganizowanie w jednym czasie trzech olim-pijskich konkurencji jeździeckich: skoków, ujeżdżenia i WKKW (Wszechstronny Konkurs Konia Wierzchowego), a także powożenia. Nie ma drugiego takiego miejsca.

 

Na zawodach nie zabraknie w tym roku także szeregu atrakcji dla rodzin z dziećmi.

 

Przygotowaliśmy nawet specjalne Miasteczko Dziecięce Konik. Chcemy, aby CSI Derby Poznań przyciągały nie tylko najzagorzalszych kibiców. Na całym świecie zawody jeździeckie traktowane są jako pretekst do wspólnej zabawy dla całych rodzin. Największa radość to widok rozentuzjazmowanych dzieciaków, które spędzają czas na świeżym powietrzu. Jeśli po tej imprezie przybędzie w Wielkopolsce paru małych koniarzy, jeśli złapią bakcyla, polubią ten styl życia - to znaczy, że warto było podejmować się wysiłku organizacji tych zawodów. Rozmawiał Marek Lubawiński

 

Źródło: POLSKA - GŁOS WIELKOPOLSKI

Dodaj niusa do 'Ulubionych' w serwisach społecznościowych
Blinklist del.icio.us Digg Fark Furl Newsvine Reddit Simpy Spurl Yahoo Bookmark to Balatarin Bookmark to Faceboom Bookmark to Twitter Bookmark to Scripstyle Bookmark to Stumble Bookmark to Technorati Bookmark to Mixx Bookmark to Myspace Bookmark to Designfloat Bookmark to Google Plus Bookmark to Google Reader Bookmark to Google Bookmarks